KRS

Rozrosły się budynki, zatrudnienie, zużycie tonerów, papieru, biurokracja w czystej postaci, przy zupełnie niejasnych zasadach postępowania (np. w zakresie procedur czy terminów). Otóż KRS w ogóle nie powinien mieć statusu sądowego w zakresie spraw formalnych. Rejestracja spółki, jak rejestracja auta. Angażowanie do tego sędziego, którego trzeba kształcić, pomijając efekty tego kształcenia, przez co najmniej 8 lat jest czystym marnotrawstwem. Tym bardziej, że wcześniej podmioty ponoszą koszty np. notarialne wprowadzanych zmian, które potem są negowane w postępowaniu w KRS. Do tego dochodzi publikacja z horrendalnymi opłatami, niespójność decyzyjna w tych samych sprawach np. w zakresie dopuszczeń rejestracji nazw skróconych firm, gigantyczna przewlekłość oraz wzrastająca niedostępność do akt (umawianie się do czytelni, spisywanie czytających, zamawiających itd.), nie licząc czasu zużytego na bzdurne wypisywanie formularzy, powielających te same dane.  Jak to naprawić – to temat na odrębny wpis. Ale przede wszystkim należałoby umożliwić podmiotom WIĄŻĄCE konsultacje w zakresie postępowania. Póki co są bileciki kolejkowe i automatyczne systemy informujące o kolejce w infolinii, której użyteczność jest znikoma albo wyłącznie na poziomie spraw trywialnych.